Panele fotowoltaiczne na drewnianych stelażach w trawie z żółtymi kwiatami na tle lasu

Czy farma słoneczna może być dobra dla przyrody, a nie tylko dla rachunku za prąd?

Na mapie polskiej wsi przybywa ogrodzonych pól, na których zamiast zboża stoją rzędy ciemnych modułów. Dla jednych to symbol transformacji energetycznej, dla innych utrata ziemi rolnej i krajobrazu. Jesień, kiedy dni są krótkie, a produkcja energii ze słońca spada do najniższego poziomu w roku, to dobry moment, żeby spokojnie przyjrzeć się, jak takie instalacje wpływają na otoczenie i czym różni się farma zrobiona z myślą o przyrodzie od takiej, która przyrodę tylko toleruje.

Bo farma fotowoltaiczna to nie tylko moduły na stelażach. To także teren pod nimi, rowy kablowe, drogi serwisowe, ogrodzenie i stacja, z której energia trafia do sieci. Każdy z tych elementów można zrobić tak, żeby szkodził mniej albo nawet pomagał.

Łąka pod panelami zamiast gołej ziemi

Na terenie farmy słonecznej przez dwadzieścia czy trzydzieści lat nikt nie orze, nie sypie nawozów ani nie pryska środkami ochrony roślin. Jeśli inwestor zadba o to od początku, pole po intensywnej uprawie może stopniowo zamienić się w łąkę z rodzimymi gatunkami traw i kwiatów. Pomiędzy rzędami modułów i pod nimi tworzą się różne mikrosiedliska: bardziej zacienione i wilgotne pod panelami, nasłonecznione w przerwach między rzędami.

Takie łąki przyciągają owady zapylające, a za nimi ptaki i drobne ssaki. W wielu krajach wysiew mieszanek łąkowych na farmach PV stał się standardem, a w Polsce coraz więcej inwestorów planuje to już na etapie projektu. Ważne jest, żeby ogrodzenie miało przy ziemi przerwy lub prześwit pozwalający przechodzić jeżom, zającom i płazom, bo szczelny płot dzieli teren na wyspy.

 Owce pasące się na zielonym pastwisku za ogrodzeniem, w tle pola z panelami słonecznymi

Owce zamiast kosiarki

Roślinność na farmie trzeba utrzymywać na takiej wysokości, żeby nie zacieniała dolnej krawędzi modułów. Zamiast koszenia spalinowymi kosiarkami część farm wypasa owce. Zwierzęta zjadają trawę, nie uszkadzają konstrukcji, a gospodarz zyskuje pastwisko. To rozwiązanie, które łączy produkcję energii z produkcją rolną na tym samym kawałku ziemi i jest bliskie idei agrowoltaiki.

Wypas wymaga jednak przygotowania instalacji. Przewody na farmie nie mogą zwisać nisko pod modułami ani leżeć w trawie, bo owce chętnie je skubią i ocierają się o konstrukcje. Okablowanie musi być przytwierdzone do stelaży albo prowadzone w osłonach, a złącza schowane tak, żeby zwierzę nie mogło ich dosięgnąć.

Panele, falowniki i porządek w okablowaniu

Najbardziej widoczne są oczywiście panele słoneczne, ustawione w rzędach pod kątem dobranym do szerokości geograficznej i ukształtowania terenu. Przy ich wyborze, poza mocą i sprawnością, coraz częściej patrzy się na trwałość i ślad środowiskowy produkcji, a także na to, czy moduł jest dwustronny. Moduły bifacjalne zbierają światło odbite od podłoża, więc jasna, niska roślinność pod nimi ma znaczenie także dla uzysku.

Przewody stałoprądowe z modułów zbiegają się do falowników, a stamtąd energia płynie dalej przewodami prądu przemiennego. Na konstrukcjach i w budynkach technicznych okablowanie prowadzi się w trasach, które chronią je przed słońcem, ptakami i gryzoniami. Projektanci, którzy szukają takich elementów, często wpisują po prostu koryta instalacyjne metalowe, mając na myśli stalowe koryta kablowe z pokrywą. Na zewnątrz liczy się powłoka antykorozyjna, najlepiej ocynk ogniowy, oraz pokrywa, która osłoni izolację przed promieniowaniem UV, bo po latach na słońcu nawet dobre przewody tracą elastyczność.

 Mężczyzna z sondą pomiarową i tabletem nad rowem z czarnymi kablami, obok żółta zagęszczarka

Co płynie pod ziemią do sieci

Większe farmy nie oddają energii do sieci niskiego napięcia, tylko podnoszą je w stacji transformatorowej na terenie instalacji i przesyłają dalej siecią średniego napięcia. Do tego służą kable średniego napięcia, układane w ziemi między stacją farmy a punktem przyłączenia wskazanym przez operatora sieci. Przy doborze liczy się napięcie znamionowe sieci, przekrój dopasowany do mocy farmy i długości linii oraz rodzaj izolacji i powłoki, odpornej na wilgoć i uszkodzenia mechaniczne.

Z punktu widzenia przyrody linia kablowa ma ogromną przewagę nad napowietrzną: nie zagraża ptakom, nie wymaga wycinania pasa drzew pod przewodami i po zasypaniu rowu staje się niewidoczna. Wykop prowadzi się tak, żeby jak najmniej naruszyć drzewa, cieki wodne i miedze, a górną warstwę gleby odkłada się osobno i wraca na miejsce. Dobrze poprowadzona linia po roku praktycznie znika w krajobrazie.

Gdy ktoś zastanawia się nad wydzierżawieniem gruntu pod farmę albo nad własną instalacją, warto zapytać inwestora o kilka spraw:

  • czy teren pod modułami zostanie obsiany mieszanką łąkową,
  • jak będzie utrzymywana roślinność i czy przewidziany jest wypas,
  • czy ogrodzenie będzie przepuszczalne dla małych zwierząt,
  • którędy pobiegnie linia kablowa do sieci i jak zostanie odtworzony teren.

Komponenty instalacji fotowoltaicznych, od modułów po przewody i elementy tras kablowych, dostarczają hurtownie elektrotechniczne. Onninen ma w ofercie zarówno osprzęt do małych instalacji przydomowych, jak i kable do przyłączania większych źródeł, a jego oddziały wspierają instalatorów w doborze materiałów.

Słońce to źródło energii, które samo z siebie nie emituje zanieczyszczeń, a to, czy farma stanie się też ostoją dla łąkowej przyrody, zależy od decyzji podejmowanych na etapie projektu. Parametry modułów, kabli i tras kablowych znajdziesz na www.onninen.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *